sobota, 24 czerwca 2017

Matka Boska Fatimska 1 i TUSAL czerwiec

Zaczęłam nowy haft, jeden z tych, których "start" zaplanowałam w 2017 roku. Pierwsze krzyżyki postawiłam 13 maja - w setną rocznicę objawień fatimskich. Moim nowym haftem jest oczywiście Matka Boska Fatimska. Wiele miesięcy pracy przede mną. Mam nadzieję, że w wakacje haftu znacząco przybędzie. A tak wygląda początek:
Miałam wielkie szczęście oglądać niespełna rok temu figurę Matki Boskiej Fatimskiej na żywo i miejsce objawień fatimskich także. Już wtedy podjęłam postanowienie, że wykonam ten haft, po trosze na pamiatkę tamtej podróży.
Jako, że dziś data kolejnego nowiu, to przy tej okazji prezentuję TUSAL-owy słoiczek:
A na koniec kilka balkonowych zdjęć:



czwartek, 22 czerwca 2017

Ufokowy rok 2017 - raport majowy

Mimo, że ten post pojawia się z dużym opóźnieniem, to jednak pokażę co udało mi się wywalczyć UFOK-owo w maju. Tym bardziej, że niewiele więcej, w kwestii robótkowej udało mi się w minionym miesiącu zdziałać. Po ukończeniu SAL-u owocowo-warzywnego postanowiłam doprowadzić do końca inny SAL-owy projekt, a mianowicie Kalendarz Lizzie Kate. W maju wykonałam lipcowy hafcik, a także uszyłam dwa wafelki - czerwcowy i lipcowy właśnie.
Tak obecnie prezentuje się mój kalendarz:
Poszczególne obrazki różnią się nieco rozmiarem (także kanwy) i kolorem tła. A to dlatego, że wykorzystuję do ich wykonania różne końcówki kanwy. Można by rzec, że to taki trochę recyklingowy projekt.
Do końca zostały trzy miesiące do xxx: sierpień, wrzesień i grudzień. I wykonanie łącznie pięciu wafelków.

niedziela, 18 czerwca 2017

Wycieczka do Łańcuta

W bieżącym roku zaplanowałam sobie odwiedzenie dwóch miejsc z mojej listy pięknych polskich zakątków, koniecznych do zobaczenie w życiu:) Wybór padł na Kozłówkę i Łańcut. Oprócz tego mam drugą listę ze skansenami i założenie, że każdego roku muszę odwiedzić conajmniej jeden skansen, w którym jeszcze nie byłam. Od kilku lat udaje mi się to założenie realizować: 2016, 2015(1), 20015(2), 2015(3), 2015(4). Już wiem, że isnieje wielkie prawdopodobieństwo odznaczenia więcej niż dwóch pięknych, polskich zakątków na mojej liście w tym roku:) Ale o planach już dość, teraz będzie o ich realizacji. W sobotę po Bożym Ciele, mimo nawału obowiązków związanych z końcem roku szkolnego, uczyniłam sobie dzień przerwy i udałam się wraz z mężem i synem (córka, w związku z pełnią sesji nie mogła nam towarzyszyć) do Łańcuta. Miejsce to (tak jak zakładałam) niezwykle piękne, urokliwe i niesamowite. Takiego przepychu i bogactwa w jednym miejscu, chyba jeszcze w życiu nie widziałam. Od razu nasunął mi się na myśl pan Darcy i jego posiadłaość z "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen:) Właściciele posiadłości - Lubomirscy i Potoccy dbali o swoje włości, modernizowali je i upiększali, realizując przy okazji wszystkie swoje zachcianki, fascynacje i pomysły. Niektóre z nich, np. efekt krwawego afrykańskiego safari, w postaci pogłowia kilkudziesięciu zwiarząt i skór "zdobiących" wozownię, wzbudziły mój wielki niesmak i niechęć. Były też takie które wywołały podziw i akceptację: oranżeria, storczykarnia. Łańcut, to z całą pewnością miejsce warte odwiedzenia, które pozostawia niezapomniane wspomnienia. A teraz zapraszam na obejrzenie go moimi oczami (a właściwie obiektywem mojego męża:).
Do storczykarni zapraszam Was w oddzielnym poście.

niedziela, 21 maja 2017

Fryderyk - postępy

Bardzo mało dzieje się u mnie w kwestii robótkowej. Praca, studia (koniec semestru się zbliża;) - to głównie wypełnia mój czas. Ale są też drobne przyjemności, które sprawiają mi ogromną radość. Od roku, jeżeli tylko pogoda nie jest wybitnie niesprzyjająca, wracam z pracy piechotą (szybki marsz). Mam do pokonania ok. 12 km, połowa tej drogi wiedzie deptakiem nad rzeką (relaks i wyciszenie), w sąsiedztwie działek ogrodniczych (podglądam i się inspiruję:). W czasie drogi słucham audiobooka (dodatkowa przyjemność).
Ostatnio intensywnie pracowałam też nad moim balkonem. Jesienią remontowane były wszystkie balkony w moim bloku, a ja teraz dokończyłam dzieła, odnawiając pergolki na dzikie wino, malując metalowe elementy itp. Oczywiście ukwieciłam też mój balkonik (wkrótce pochwalę się efektami).
A dziś, żeby coś oprócz tych moich wynurzeń zamieścić, prezentuję postęp we Fryderyku:
No a na koniec, tradycyjnie, zdjęca działkowe - świeżutkie, bo wczorajsze:)
Najbardziej ucieszyłam się widząc kwitnącą serduszkę! Na początku maja wymarzły jej wszytkie pędy kwiatowe, myślałam więc, że w tym roku nie będę mogła cieszyć się jej kwiatami, a tu wczoraj taka niespodzianka:
Kwiatów jest mniej niż zwykle i są drobniejsze, ale są!
Zawilce:
Orliki:
Lilak:
Kuklik:
Kokoryczka:
Niezapominajki:
Chabry górskie:
Irys:
Konwalie: